Symbol żółtej muszli na niebieskim tle zobaczyłam po raz pierwszy na wędrówce dookoła Warszawy. Nie wiedziałam wtedy, że oznacza on szlak św. Jakuba, którym pielgrzymi od tysiąca lat wędrują przez całą Europę. Nie wiedziałam też, że za kilka miesięcy będę jednym z nich. Przeczytaj o mojej 10-dniowej wędrówce przez Portugalię i Hiszpanię i dowiedz się wszystkiego co musisz wiedzieć, by wyruszyć w taką podróż.

Droga św. Jakuba to szlaki wytyczone w całej Europie, którymi pielgrzymi wędrowali od tysiąca lat do hiszpańskiej miejscowości Santiago de Compostella – miejsca, w którym został pochowany apostoł Jakub. Niektórzy do Santiago wyruszają z samej Polski i w trakcie 4 miesięcy przemierzają blisko 4 tysiące kilometrów. Ja postanowiłam wyruszyć szlakiem nazywanym Camino Portugues, którym w 10 dni przeszłam 240 km od Porto do samego Santiago.

Camino de Santiago czyli Droga św. Jakuba chodziła za mną od jakiegoś czasu. Najpierw zobaczyłam symbol tego szlaku na swojej wędrówce dookoła Warszawy. Potem kolejny raz natknęłam się na niego w Toruniu. Aż w końcu odnalazłam go w Internecie i z miejsca zakochałam się w tym, co przeczytałam. Okazało się, że drogi św Jakuba są wytyczone w całej Europie i  oznaczone są one symbolem muszli, którą wędrowcy noszą również przypiętą do plecaków. Dowiedzialam się, że Camino jest jednym z ważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych i przybywają na niego ludzie z całego świata. A Santiago nazywane jest de Compostella, bo oznacza to pole gwiazd – spadających gwiazd, które według legendy wskazały miejsce pochowania apostoła.

Wędrówka na kraniec Ziemi

A potem doczytałam jeszcze o miejscowości Fisterra, do której wędrowcy zmierzają po odwiedzeniu Santiago. Znaduje się ona 4 dni od Santiago i dosłownie tłumaczy się jako koniec ziemi – bo właśnie za krawędź Ziemi uważali niegdyś to miejsce mieszkańcy Europy. Tam właśnie przybywali na koniec swojej wędrówki, by zobaczyć słońce chowające się za krawędź świata, wyłowić z oceanu swoją muszlę św. Jakuba i rozpalić ognisko, w którym spalą wszystkie rzeczy, które nieśli ze sobą w trakcie wędrówki.

Po przeczytaniu tego wszystkiego zakochałam się w pomyśle wyruszenia w wędrówkę na koniec świata. Nie sądziłam jednak, że w najbliższej przyszłości będę miała wystarczającą ilość czasu wolnego. Ale tak się złożyło, że dostalam długi urlop, a Camino wychylało mi się zza każdego rogu. Okazywało się, że moi znajomi byli na tej wyprawie. Słyszałam jak ludzie rozmawiają o tym na ulicy. Gazeta, którą kupiłam miała w sobie cały artykuł na ten temat. Stwierdziłam więc, że widać tak miało być i kupiłam bilety lotnicze do Porto. By wyruszyć w pojedynkę na wyprawę swojego życia.

Szlaki Camino – warianty do wyboru

Zgodnie z tradycją na Camino powinno się wyruszyć z progu własnego domu i na piechotę przemierzyć drogę do Santiago i z powrotem. Obecnie jednak niewiele osób tak robi, bo wymaga to ogromnego nakładu czasu i pieniędzy. Najczęściej wybieranymi szlakami są więc drogi na Półwyspie Iberyjskim:

  • Camino Frances – najpopularniejszy szlak o długości ok. 800 kilometrów. Choć nazywane jest Camino francuskim, to większość drogi prowadzi przez Hiszpanię. Zaczyna się po francuskiej stronie Pirenejów. Czas przejścia: 30 dni
  • Camino Portugues – trasa biegnąca przez Portugalię i Hiszpanię o dlugości 240 km. Czas przejścia: 10 dni.
  • Camino del Norte –  trasa szlaku przebiega przez 4 prowincje Hiszpanii: Kraj Basków, Kantabrię, Asturię i Galicję i ma 823 km. Dość wymagająca trasa, ze względu na ilość wzniesień. Czas przejścia: 34 dni
  • Camino Primitivo – najstarszy szlak w Hiszpanii. Liczy 321 km i wiedzie przez górzyste tereny Asturii i Galicji. Uważany za jeden z najpiękniejszych szlaków. Czas przejścia: 14 dni
  • Camino via de la Plata – szlak pokrywa się z historycznym traktem rzymskim wytyczonym pod koniec I w p.n.e. Ma 973 kilometry i zaczyna się w Sewilli. Czas przejścia: 37 dni

Camino Portugues, ktorym wędrowałam, wiódł przez małe miasteczka i zdecydowanie mogę polecić ten szlak, jeśli ktoś ma ograniczoną ilość czasu. W moim przypadku zadecydowała przede wszystkim dostępność biletów lotniczych do Porto. Gdybym miała wyruszać na trasę po raz kolejny, wyruszyłabym pewnie szlakiem Camino Primitivo, który jest najstarszym szlakiem i podobno jednym z najpiękniejszych. Wiele osób, ktore spotkałam na trasie, chwaliło również wędrówkę trasą Camino Frances – jest to jednak najpopularniejszy szlak i trzeba się tam liczyć się z większą ilością turystów.

Processed with VSCO with e2 preset

Ludzie na Camino de Santiago

Mówi się, że na wędrówkę szlakiem św. Jakuba ludzie wybierają się, by zmienić coś w swoim życiu. By zacząć nowy etap, przeżyć przygodę swojego życia i sprawdzić się w trakcie długiej wędrówki. I faktycznie na trasie spotkacie wiele osób, które są tego żywym dowodem. Magią Camino są przede wszystkim ludzie, którzy poznają się w trakcie wspólnej wędrówki i trudów podróży. Choć poleciałam do Porto sama, to szybko przekonałam się, że na drodze do Santiago jest się samotnym tylko w takim stopniu, w jakim postanowi się być samotnym. Każdego dnia jest się otoczonym tak otwartymi ludźmi, że rozmowa z nimi zaczyna się bardzo naturalnie. Podczas ciagłego mijania się na trasie, pomocy na szlaku czy noclegu w tym samym hostelu.

W moim przypadku, większość osób poznałam pierwszej nocy, podczas noclegu w Monasterze. Wszyscy zostaliśmy zaproszeni na tradycyjną portugalską kolację, która została dla nas przygotowana ze składek pielgrzymów z dnia poprzedniego. Dzięki wspólnemu jedzeniu i dzieleniu się wrażeniami z pierwszego dnia wędrówki, poznałam osoby, które przez następne dni miały codziennie pojawiać się na mojej drodze. Albert z Barcelony, Lorena z Meksyku, Nina i Carlos z Portugalii, Angus z Danii, Jelena z Niemiec.

Processed with VSCO with kp9 preset

Fantastycznych ludzi spotykałam także na samej trasie. Nigdy nie zapomnę kanadyjskiej położnej, która przez 2 godziny opowiadała mi o swojej podróży z młodości, w trakcie której przejechała pół Afryki. Starszego pana z Nowego Jorku, który nauczył swoją kilkunastoosobową grupę takich słów jak “kaszanka” czy “dziadzio”, bo jego dziadkowie byli Polakami. Hiszpana, który opowiadał mi o tym, że właśnie zmienia swoje życie i rzuca pracę admnistratora danych – by zostać strażakiem.

Katalończyka, który opatrywał mi stopy po całym dniu łażenia w sandałach. Niemca, z którym chichraliśmy się jak dzieciaki, kąpiąc się w lodowatej rzece. Portugalskich kolarzy, z którymi jadłam obiad w cieniu pnączy kiwi. Monikę z Portugalii, Szymona z Polski i Lorenę z Meksyku, z którymi śmialiśmy się do rozpuku, rozmawiając o tym, jak w naszych językach odzywają się zwierzęta. Morgana z Kolorado, który załatwił napotkanemu nastolatkowi, kontakt do jego ukochanego zespołu metalowego. I starszego małżeństwa z Wielkiej Brytanii, które pracuje na co dzień z dziećmi z zespołem Downa i opowiada o tym, jak o wygranej na loterii.

Droga św. Jakuba jest piękna, ale to właśnie ludzie tworzą na niej ten unikalny klimat. Ich uśmiechy i otwartość, dla których przeszkodą nie jest nawet inny język. To właśnie na szlaku św. Jakuba uświadomiłam sobie, że są gesty, które rozumiemy wszyscy. Szczery uśmiech i położenie ręki na ramieniu, pozdrowienie z życzeniem dobrej drogi, napełnienie butelki wodą czy podzielenie się jedzeniem.

Dlaczego musisz wpisać Camino na swoją listę marzeń?

Bo droga do Santiago jest przygodą, której nigdy nie zapomnisz. Zmęczysz się, natrudzisz, ale na koniec dnia będziesz wiedział, że Camino jest magiczne i było warto. Chociażby po to, by móc przywieźć do Polski historię taką, jak ta.

Pierwszego dnia mojej wędrówki było 38 stopni, a przede mną był około 30-kilometrowy marsz. Za mną była długa, bezsenna noc a wyjście z Porto zajmowało mi więcej czasu niż się spodziewałam. Było tak gorąco, że po wrzuceniu miętowej herbaty do butelki wody – po minucie miałam herbatę. Pod koniec dnia wlokłam się z prędkością ślimaka, powłócząc nogami po brukowanych ścieżkach portugalskich wioseczek. I kiedy tak szurałam sandałami, rozglądając się za noclegiem – zobaczyłam wzniesienie, na którym stał malutki kościółek. Zza kościoła wychylało się słońce, tworząc łunę, która padała wprost na dróżkę prowadzącą do kościoła. Mimo zmęczenia poczłapałam do góry. Im byłam wyżej, tym bardziej wchodziłam w łunę światła.  Gdy dotarłam na szczyt, z kościoła wyszła para starszych ludzi wspartych na laskach. Powolutku podeszli i widząc, że mam plecak z jakubową muszlą, uśmiechnęli się tak, jak tylko portugalczycy potrafią. Tak, że całe oczy im się śmieją a człowiekowi na sercu robi się jakoś lżej. Podpytywali czy idę do Santiago i jak długo jestem w drodze. Ja mówiłam do nich po angielsku. Oni do mnie po portugalsku. I jakimś cudem się zrozumieliśmy. A potem starsza Pani położyła mi rękę na ramieniu i dała mi błogosławieństwo na dalszą drogę.  Uścisnęła mnie i razem z mężem zaczęli schodzić w dół ku wiosce. Kiedy się za nimi obejrzałam, zobaczyłam, że na ramieniu starszego Pana przysiadł motyl.

No i co mogę więcej powiedzieć. Takie jest właśnie Camino. Naprawdę magiczne. Zobacz zdjęcia i daj mi znać w komentarzu co sądzisz o szlaku św. Jakuba!

A JUŻ NIEDŁUGO – PRAKTYCZNE RADY NA TEMAT WĘDRÓWKI SZLAKIEM ŚWIĘTEGO JAKUBA!

NOCLEGI, SZCZEGÓŁOWE KOSZTY, JEDZENIE NA TRASIE, RADY DOTYCZĄCE BAGAŻU.