W zeszłą niedzielę wpakowałam się do zimnej wody, oparłam o krę i stwierdzam, że teraz mogę się mądrzyć. Morsowanie wcale nie jest takie straszne! Dowiedz się jak robić to z głową i gdzie możesz to zrobić w Warszawie!

Morsowanie to potoczna nazwa szaleństwa, która odbywa się każdej zimy nad jeziorami i morzami. Grupa ludzi rozbiera się wtedy do strojów kąpielowych i drepcząc po śniegu wchodzi do lodowatej wody. Z boku wygląda to trochę surrealistycznie. Biorąc pod uwagę czerwone ciała po wyjściu z wody, to nawet trochę drastycznie.

Jednocześnie jednak lekarze mówią, że to świetny sposób na zahartowanie organizmu, a osoby, które morsują chorują znacznie mniej. W miastach tworzą się kolejne grupy morsów, a na Facebooku widać, że coraz więcej osób zdobywa się na odwagę, by kąpać się w lodowatej wodzie. No to jak to z tym morsowaniem jest?

 

Czy do morsowania trzeba się przygotować?

Kiedy wybierałam się na swoje pierwsze morsowanie, wciągnęłam na siebie strój, wpakowałam do torby wszystko co potrzebne według Internetu i pojechałam nad Jeziorko Czerniakowskie z nastawieniem, ze najwyżej do wody nie wejdę. Kiedy stanęłam na brzegu jeziora i zobaczyłam pierwszych śmiałków, którzy właśnie wyszli z wody czerwoni jak raki, stwierdziłam, że tym razem chyba przegięłam i że faktycznie powinnam się była przygotować. Ale czekałam na rozwój sytuacji. Ludzi z minuty na minutę robiło się coraz więcej. Wszyscy czekali na Grześka, który organizował morsowanie.

Czy wspominałam, że organizatorem morsowania jest Academia Gorila, która na co dzień uczy sztuk walki? No. Oni się nie cackają. Gdy więc dołączył do nas Grzesiek, od razu dostaliśmy instrukcje – 10 minut rozgrzewki i potem na 5 minut do wody. Czas start! Ja zaczęłam się kręcić w miejscu i tłumaczyć, że ja tutaj pierwszy raz. I że żadnych zimnych pryszniców nie brałam. I w sumie to nie wiem czy powinnam włazić do tej wody. A może jakaś rada na start? A Grzesiek odpowiedział mi tylko – Nie. Instrukcje się nie zmieniają.

Trochę szok, ale dobrze wyszło. 15 minut później siedziałam w zimnej wodzie śmiejąc się z ekipą rozbawionych wojowników. Bez wielkich przygotowań i zimnych pryszniców miesiącami. Ale czy tak to powinno wyglądać?

Zrobiłam research i wynika z niego jasno, że nic tak nie przygotowuje do morsowania, jak samo morsowanie. Zimne prysznice faktycznie brać można, ale tak naprawdę ich rolą jest psychiczne przygotowanie do morsowania – nie zaś wielkie hartowanie przed pierwszym wejściem do wody. Myślę, że kwestię pryszniców najlepiej ujęli na portalu morsowanie.pl:

Kąpieli w przeręblu towarzyszą nieopisane emocje. Pozytywne doznania spowodowane falą hormonów tak silnie nastrajają Twój organizm, że zapomina się o zimnie lub po prostu się go nie czuje. Zimny prysznic natomiast to po prostu zimny prysznic i przy nieodpowiednim nastawieniu może zniechęcić do spróbowania zimowej kąpieli na świeżym powietrzu.

IMG_2276

Jak wygląda morsowanie, czyli o czym koniecznie musisz pamiętać

Morsowanie tak naprawdę składa się z 3 etapów – rozgrzewki, wejścia do wody i rozgrzania się po kąpieli. Każda z tych części jest ważna i nie powinno się jej pomijać.  No to po kolei:

  1. Rozgrzewka -przed wejściem do wody porządnie się rozgrzej przez około 10 minut. Biegaj, rób pajacyki i przysiady. Pamiętaj by w międzyczasie zdejmować z siebie kolejne warstwy ubrań. Masz się rozgrzać, ale nie spocić!
  2. Wejście do wody – wchodź spokojnie, krok po kroku. Nie rzucaj się całym ciałem do wody. W wodzie powiniemeś spędzić nie więcej niż 5 minut. Jeśli chcesz morsować dłużej, to zrób przerwę, wyjdź z wody i pobiegaj. Po chwili możesz wejść do wody drugi raz.
  3. Po wyjściu z wody wytrzyj się porządnie ręcznikiem i szybko ubierz suche ubrania. Gdy już nałożysz na siebie wszystkie warstwy ubrania – rozgrzej się ciepłą herbatą.

! Morsem może zostać praktycznie każdy, o ile nie ma problemów z sercem. Warto to sprawdzić, przed swoją pierwszą przygodą.

 

Co zabrać ze sobą na morsowanie?

Strój kąpielowy, ręcznik i klapki to podstawa. Jeśli masz możliwość zabrania neoprenowych butów, to warto je zabrać zamiast klapek. Dzięki temu będzie Ci troszkę cieplej. Ale jeśli nie masz takich butów, to też się nie martw. Patrzę właśnie na swoje stopy i ręczę za to, że wejście w klapkach nie powoduje odpadnięcia kończyn. Aby zadbać jednak o to, by nie odpadła Ci głowa i ręce – koniecznie zabierz ze sobą czapkę i rękawiczki. Te części ciała wyziębiają się najszybciej, dlatego będziesz w nich wchodził do wody.

Bardzo ważną sprawą jest też ubranie się na cebulkę. Dzięki temu będziesz mógł się rozbierać w trakcie rozgrzewki warstwa po warstwie. Po wyjściu z wody, będziesz chciał mieć na sobie więcej ubrań niż w momencie gdy przyjechałeś suchutki nad jezioro – przyda się więc też dodatkowy sweter i para skarpetek.

Oprócz tego warto mieć ze sobą karimatę, na której zostawisz swoje rzeczy i ciepłą herbatę z termosu. To będzie najlepsza herbata jaką wypijesz w życiu!C74E104E-FE6A-4B0C-836D-EF5E97A5DBFC

IMG_2304

Gdzie morsować w Warszawie

W samej Warszawie możesz morsować w Jeziorku Czerniakowskim, na Mokotowie. W każdą niedzielę o godzinie 12.00 spotkasz tam grupę morsów z Academii Gorila, którzy chętnie wprowadzą Cię w temat morsowania. Na Facebooku znajdziesz ich wydarzenia pod nazwą Morsowanie rąk nie brudzi. Jeśli masz ochotę wybrać się na morsowanie poza Warszawę, to grupy entuzjastów zimnej wody znajdziesz również w Pruszkowie i Zielonce.

IMG_2299 (1)

Morsowanie z perspektywy początkującego

Po swoim pierwszym morsowaniu przeżyłam prawdziwe oświecenie. To w ogóle nie jest takie straszne na jakie wygląda! No jasne, że woda jest zimna. Ale przypomnij sobie najzimniejszą wodę w Bałtyku do jakiej wchodziłeś. Bardzo możliwe, że różnica temperatur nie jest wcale taka duża. Najważniejszą sprawą jest zachowanie spokoju podczas wchodzenia i robienie tego w grupie. Dzięki temu idzie się za ciosem 😉

Ale morsowanie to nie tylko zimna woda. To też  genialna atmosfera! Nie wiem czy macie okazję obserwować to na co dzień, ale ludzie naprawdę świetnie i szybko jednoczą się “przeciw czemuś”. Dlatego właśnie łatwiej jest się zintegrować na super wyczerpujących zajęciach kolarskich (gdzie grupa jednoczy się przeciw ekstremalnemu wysiłkowi) czy w górach (gdzie jednoczymy się przeciw trudnej trasie i własnym słabościom). I na morsowaniu ta zasada sprawdza się w 100%. Jest to tak ekstremalne przeżycie, że między uczestnikami bardzo szybko wytwarza się nić porozumienia. Wszyscy się śmieją z siebie wzajemnie i bardzo szybko nawiązują ze sobą kontakt.

Jeśli więc nie jesteście pewni tej zimnej wody i tego jak długo bylibyście w stanie w niej wytrzymać – przyjdźcie przynajmniej spróbować. Jest duża szansa, że zostaniecie choćby dla ludzi!

 

No chodź, będzie fajnie!

Spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z pomysłami na ciekawe spędzanie czasu w Warszawie?

Polub No chodź, będzie fajnie na Facebooku!