Ile razy zrezygnowałaś z udziału w ciekawym wydarzeniu, bo nie miałaś z kim na nie pójść? Przeczytaj jak pokonać w sobie opór przed wychodzeniem w pojedynkę i przestań w końcu męczyć znajomych!

 

Dla wielu kobiet wychodzenie w pojedynkę jest barierą nie do przeskoczenia. Na kawę chodzimy z przyjaciółką, na zakupy z mamą, na koncert z chłopakiem. Kiedy na Facebooku wyskakuje nam ciekawe wydarzenie, szukamy od razu kogoś, kto będzie chciał się z nami na nie wybrać. A jeśli nikt nie chce? Wtedy nie idziemy. No bo przecież iść samemu jest głupio.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Bo to najczęstsza informacja zwrotna jaka dostaję od kobiet, które czytają tego bloga.

Fajne pomysły, ale nie mam z kim tego robić.

Słyszę to straszliwie często. I na nic zdaje się moje przekonywanie, że ja większość tych rzeczy robię sama. Nie, bo to co innego. Bo Ty jesteś odważna.

Wow, stop. Od kiedy to wychodzenie w pojedynkę na miasto jest oznaką odwagi? Czego tak straszliwie się boimy w tym samodzielnym wychodzeniu? Co wywołuje w nas taki opór?

pexels-photo-286694

Czego się boimy 

Zacznijmy od tego, że to wychodzenie w pojedynkę nie wiąże się tak naprawdę ze strachem. Raczej z dyskomfortem, jakimś cichutkim niepokojem i głosem z tyłu głowy, który podpowiada nam głupoty, o których my nawet pojęcia nie mamy.

Mówi na przykład, że jeśli wyjdziemy same, to będziemy się gorzej bawić. Jesli idziemy na wydarzenie, które sprawi przyjemność naszym znajomym i wszyscy się uśmiejemy jak dzikie fretki – to prawda. Warto ich zabrać. Ale jeśli jest to wydarzenie, które interesuje tylko nas, a kogoś zaciągniemy tam na siłę? Będziemy się raczej martwić czy drugiej osobie się podoba. Czy się nie męczy za bardzo. Czy muzyka jej się podoba. Czy może powinniśmy już iść?

Mówi też, że idąc samemu, musimy stawić czoła światu. Na przykład idąc samemu do teatru – trzeba będzie spędzić przerwę sam na sam ze sobą. Nikogo do zagadania. Do zajęcia się czymś. Pustka, nicość. Można niby w telefon popatrzeć, Facebooka sprawdzić. Ale to już podejrzane, ludzie sobie pomyślą, że nie masz z kim wychodzić.

No właśnie. Ludzie sobie pomyślą, że nie masz przyjaciół. Że jesteś tak samotna, że z tej desparacji zaczęłaś już wychodzić sama. A jak raz już tak pomyślą, to przepadłaś. Jesteś społecznie skreślona. Wieczór zrujnowany.

Głos marudzi też, że trzeba będzie wszystko samemu ogarnąć. Dojazd, bilety, godziny, powrót. Gdyby iść z kimś, to logistykę można zrzucić na tego kogoś. A w razie jak źle sprawdzimy dojazd, to odpowiedzialność rozłoży się na dwie osoby. No a samemu? Jak się zgubisz, zmarźniesz, zmokniesz, to jesteś sam w tym wielkim mieście. Nic tylko się rozpłakać.

Wszyscy będą się na Ciebie gapić – tak głos też mówi. Bo wiadomo, że osoby samotnie przebywające na powerzchni Ziemi zwracają uwagę. I należy się na nie gapić, aż się nie zawstydzą. W ogóle to takie pojedyncze sztuki są tylko problemem. Same zajmują dwuosobowe stoliki. Jak rezerwują miejsca w kinie to na środku i tak, że akurat nie starczy miejsca dla par.

pexels-photo-67475

Co odkryjesz 

No to teraz od drugiej strony. Jeśli już zdecydujesz się na ten epicki wyczyn i pójdziesz gdzieś sama – co się okaże?

Że w końcu możesz robić co chcesz i realizować swój plan na siebie. Twój czas wolny będzie wyglądał tak jak Ty tego chcesz. I jeśli zabierzesz gdzieś znajomych, to dlatego, że naprawdę ich tam chcesz. A nie potrzebujesz.

Będziesz mogła pójść na koncert ukochanego zespołu i bujać się z grupą ludzi, którzy kochają tą muzykę tak samo mocno jak Ty. Do szczęścia wystarczy ci dźwięk muzyki i chór głosów, które znają tekst piosenki tak samo dobrze jak Ty.

Będziesz w stanie skoczyć spontanicznie na ciekawe wydarzenie po pracy. Nie mówiąc nic nikomu. Po ekspresowym sprawdzeniu darmowych wydarzeń w trakcie jazdy autobusem.

Poszerzysz swoje horyzonty. Bo w końcu nie będziesz musiała uśredniać swoich zainteresowań do tego, co lubią Twoi znajomi. Kurs szycia sukienek? Zajęcia z kickboxingu ? Warsztaty z grania na afrykańskich bębnach. A proszę Cię bardzo!

Poznasz mnóstwo nowych ludzi! Tych wszystkich, na których nie zwracasz uwagi idąc z kimś. Ludzi, którzy pasjonują się tym samym co Ty. Ludzi, z którymi możesz pogadać gdy nadejdzie straszna przerwa w trakcie spektaklu.

A gdy spotkasz się wieczorem ze swoim lubym, z którym do tej pory spędzałaś cały swój wolny czas, to okaże się jak strasznie potrzebne było Wam spędzanie czasu osobno. Będziecie mogli się wymienić fascynującymi opowieściami o tym co robiliście danego dnia, a czas który zdecydujecie się spędzić razem – będzie o wiele bardziej wartościowy.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Możesz wyjść sama

Pamiętaj o tym, dobrze? Ale nie przez godzinę czy dwie. Pamiętaj o tym, kiedy następnym razem wyskoczy Ci na Facebooku dziwne wydarzenie  i  będziesz miała na nie ochotę iść. Poradzisz sobie sama. Nawet jeśli czujesz, że od Ciebie wymaga to właśnie odwagi. Masz ją. A ja postaram się podrzucać Ci inspiracje do tego, gdzie możesz ją sobie poćwiczyć 😉

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że jeśli choć trochę odnalazłaś w tym artykule siebie, to się odezwiesz. Polajkujesz posta, udostępnisz, napiszesz w komentarzu na Facebooku jakie absurdy Tobie siedzą w głowie na temat wychodzenia w pojedynkę.

No chodź, będzie fajnie!

Spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z pomysłami na ciekawe spędzanie czasu w Warszawie?

Polub No chodź, będzie fajnie na Facebooku!

 

  • Klaudia

    Kiedyś byłam zmuszona iść sama na koncert (koleżance wyskoczyły wakacje) i bawiłam się średnio, bo miałam wrażenie, że każdy widzi, że jestem sama. Ale od pewnego czasu nie mam problemu z chodzeniem samej na koncerty czy do kina. Problem mam z wyjściami do restauracji. Ja lubię dobrze zjeść w ciekawych miejscach- moi znajomi nie, uważają, że to bezsensowne wydawanie kasy itd. Jak to przełamać?;)

    • Aneta Chmielińska

      Ha! Miałam taki sam problem 😉 Powiem Ci tak – każdy sam decyduje o swojej kasie, więc na siłę ludzi nie zaciągniesz. To co możesz zrobić, to np. zabrać ich w tanie, ale ciekawe miejsce – to może trochę odczarować ich podejście. Możesz też raz zabrać ich do ciekawego miejsca na swój koszt – nie będą się martwić o rachunek, docenią więc klimat i dania. Tylko bez przytłaczania ich na pierwszy raz. U nas sprawdziło się pójście do the Mexican na ulicy Zgody. Mi było miło, bo lubię taki klimat, a oni dobrze się najedli i docenili jakieś dodatkowe zalety miejsca – to że sernik przynosi Zorro, a za wypicie gigantycznej tequili wieszają Twoje zdjęcie na suficie ;] Bo jazzik i ładne obrusy zdecydowanie nie przekonają kanapców przy pierwszym podejściu.

  • Paulina Wojtczak

    Jakbyś mówiła tym postem do mnie. 😉 Rzeczą, której najmniej się spodziewałam było to, że na blogu, który obserwuję, zostanie poruszona kwestia dotycząca bezpośrednio mnie. ;p Na Facebooku pod linkiem do posta widziałam spore zdziwienie, że jak to, w XXI wieku młode dziewczyny nie wychodzą gdzieś same, bo nie chcą być same, zawsze z chłopakiem, koleżanką, z kimś? Średniowieczne postawy… Cieszę się, że młode pokolenie kobiet jest wyemancypowane. Ja lubię być sama ze sobą i nie w tym rzecz, ale rzeczywiście czegoś się boję i wiem, że wiele tracę, ale jestem też leniwą kluską, i mimo że na Fb mam dużo naklikanych i zapisanych wydarzeń, to z małej ilości korzystam, dysponując zawsze jakąś wymówką. Ostatecznie, nie jestem z nikim umówiona, więc jeśli nie pójdę, to tylko ja będę wtajemniczona, że coś chciałam, ale odpuściłam. 😉 Powoli dochodzę do wniosku, że obiecanie czegoś sobie jest równie ważne, jak słowo dane komuś i że szukając towarzyszy mam małą szansę na rozwój swoich zainteresowań. To jest prawdziwy indywidualizm. 🙂 Dzięki za posta!