Chcesz w niepowtarzalny sposób spędzić popołudnie czy może wyjechać z Warszawy z unikalną pamiątką? W obu przypadkach warto zajrzeć do Mo61 i wykonać swoją niepowtarzalną mieszankę perfum pod okiem wykwalifikowanych perfiumiarzy.

O własnych perfumach marzyłam już od jakiegoś czasu, ale zupełnie nie wiedziałam jak się za to zabrać. Do momentu aż wybrałam się na przedświąteczny targ prezentów i natknęłam na stoisko Mo61. Na stół wręcz uginający się od butelek i buteleczek z ciemnego szkła, wypełnionych po brzegi wszystkimi zapachami świata. Przepadłam kiedy zapytałam o zapach jaśminu i wwąchałam się w buteleczkę. Mmm, marzenie!

I choć miałam ochotę przetracić całe pieniądze, które miałam ze sobą, to się powstrzymałam. Stwierdziłam, że muszę Wam przecież pokazać jak takie tworzenie perfum wygląda w siedzibie Mo61!

Mo61 Perfume Lab

Jeśli skierujecie się na Mokotowską 61, zobaczycie tam mały sklepik z setkami buteleczek na półkach. Białe ściany, stylowe lampy i długi stół zastawiony kwiatami, pipetkami i śliczną maszyną do pisania. To właśnie Mo61 – pierwsze w Polsce miejsce, gdzie możecie stworzyć swoje perfumy. Takie, których nikt inny nie będzie miał i których nie da się skopiować. Złożone z zapachów, których często bezskutecznie szukacie w drogeriach czy internecie.

Już samo przyjście tutaj jest zrobieniem sobie prezentu. Siedzenie tutaj i tworzenie swojego zapachu jest naprawdę magicznym przeżyciem. Miłym i dla oka, i dla nosa 😉 A do tego obsługiwani jesteśmy przez prawdziwych fachowców, perfiumiarzy, którzy nauki pobierali w Grasse – francuskiej stolicy perfum. Także nawet jeśli mamy dziwny gust, z tego musi wyjść coś niesamowitego!

per6

per4

Tworzenie perfum – krok po kroku

Próbując wybrać jeden zapach spośród setek szklanych butelek, można osiwieć. Dlatego tworzenie perfum zaczynamy od określenia jakie zapachy podobają nam się na co dzień. Świeże czy moze słodkie? Kwiatowe, drzewne czy owocowe? W ten sposób zawężamy krąg potencjalnych faworytów i lądujemy na stole z kilkunastoma butelkami. I tutaj zaczyna się wąchanie i wybieranie składników – bazy, kompozycji zapachowej i poszczególnych nut zapachowych. Te które pachną nam dobrze pozostawiamy przy sobie, inne odpychamy i eliminujemy.

Po pewnym czasie, i kilku wyjściach na zewnątrz (żeby odzyskać węch), zostajemy z zaledwie kilkoma buteleczkami. To właśnie z nich perfiumarz  precyzyjnie odmierza ilość pipetkami i miesza w jedną kompozycję. I to jest zdecydowanie moment, w którym czujemy się jak na zajęciach z eliksirów. Albo bardzo odjazdowej lekcji chemii!

per2

To też ostatnie chwile na dokonanie poprawek, więc czas na podwinięcie rękawów i przetestowanie perfum na sobie. Jeśli okaże się, że pachną inaczej niż sobie wyobraziliśmy, perfiumiarz zmienia  proporcje kompozycji i testuje je do skutku. A gdy są już gotowe, przelewa je w śliczną buteleczkę i wprawia w ruch maszynę do pisania – czas na wymyślenie nazwy, która pojawi się na opakowaniu perfum. Voila!

per3

Ufaj nosowi, nie głowie

To, co mnie zdziwiło na początku, to fakt, że butelki zostaly przede mną postawione w taki sposób, bym nie widziała ich nazw. Chwilę później zrozumiałam dlaczego. Wszystkie zapachy, które wymieniłam jako moje ulubione – odepchnęłam! Gdy się o tym dowiedziałam, aż się zawstydziłam na myśl o swojej niekonsekwencji.

Często jest tak, że wydaje nam się, że lubimy jakiś zapach, a w rzeczywistości bardziej podoba nam się jego idea. Moim faworytem była zawsze  róża. Bo lubię jej wygląd, kolor, skojarzenia z nią związane. A tymczasem sam zapach mnie nie zachwycił. Ale! Gdybym wiedziała, że to róża, to zrobiłabym jak każdy człowiek. Chciałabym być konsektwentna i pewnie bym ją wybrała. Polecam więc zdać się na porady perfiumarza i skorzystać z jego sugestii. Ja osobiście przyszłam pewna, że wyjdę z perfumami jaśminowymi albo różanymi. Wyszłam z kompozycją o zapachu kwiatu pomarańczy, stokrotki i mimozy. I jest to na tyle “mój” zapach, że dostał nazwę No chodź, będzie fajnie 😉

per7

Koszt własnych perfum

Jak się domyślasz, stworzenie własnych perfum musi trochę kosztować. Składniki pochodzą z francuskiego Grasse, kompozycja jest unikalna i tylko Ty posiadasz zapisany na nią przepis. Ja zdecydowałam się na najmniejsze opakowanie z poczuciem, że wydaję sporo pieniędzy, ale na coś, co jest dobre jakościowo i dokładnie spełnia moje oczekiwania. Bo już naprawdę miałam dość szukania po drogeriach czegoś, co pachnie choć trochę w moim guście. Tutaj mogłam wybrać coś idealnego dla mnie i to o stężeniu, którego w Polsce nie można spotkać na sklepowych półkach. Za poszczególne pojemności zapłacimy więc:

30 ml – 199 zł

50 ml – 259 zł

100 ml -399 zł

Świetną sprawą jest też wykupienie vouchera na stworzenie własnych perfum. Kosztuje dokładnie tyle co poszczególne pojemności, a jest genialnym pomysłem na prezent dla bliskiej osoby! Otrzymujemy wtedy bilet, z którym obdarowana osoba może pójść do Mo61 i stworzyć swoją własną mieszankę perfum.

per5

Jak widzicie po poście, jestem zachwycona pomysłem na takie miejsce! Już się nie mogę doczekać kiedy wrócę znowu na Mokotowską i upichcę sobie kolejną mieszankę!

Dajcie znać w komentarzach na Facebooku co myślicie o takim miejscu i czy mieliście już okazję stworzyć swoje perfumy. Chętnie się dowiem jakie mieszanki zapachów Wy byście wybrali!

 

No chodź, będzie fajnie!

Spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z pomysłami na ciekawe spędzanie czasu w Warszawie?

Polub No chodź, będzie fajnie na Facebooku!