Byliście już w Muzeum Neonów na Pradze Południe? New York Times zdążył już polecić go w swoim rankingu! Jeśli więc nie miałeś jeszcze okazji spacerować w magicznym świetle powojennych neonów – czas to nadrobić!

Muzeum Neonów znajduje się na terenie Soho Factory na Mińskiej 25 i od kilku lat prowadzone jest przez Fundację Neon. Gromadzone są w nim powojenne neony, które w czasach swojej świetności rozświetlały ulice całej Warszawy.

Żeby odnaleźć muzeum, będziecie musieli się trochę pokręcić po praskiej wersji Soho, które jest dużo większe niż się wydaje. To 8 hektarów, na którym udało im się upchnąć 2 restauracje, bloki, sklepy, namiot na targi, dziwne rzeźby, parking, agencję marketingową, no i to muzeum.

Skąd w ogóle pomysł na jego założenie? A no stąd, że neony z warszawskich ulic zaczęły znikać. I jak zwykle to bywa, okazało się jednak, że je lubimy. Że są fajne. Czy też wartościowe, unikalne, ładne. No i na gwałt zaczęto je zbierać i konserwować – póki jeszcze dało się to szaleństwo zatrzymać.

img_20161211_153423

No ale o co tyle krzyku

Neony jak neony. Istnieją sobie na całym świecie, w Warszawie też niejeden tak w centrum sobie wisi. Czy to ładne, czy to godne wieszania w muzeum? Zresztą stare to, brzydkie. Na co komu takie zmurszałe świecidełka.

Można patrzeć na neony w ten sposób. A można też dostrzec w nich piękno, które swego czasu upiększało warszawskie ulice. I to w czasach PRL-u, kiedy o piękno przestrzeni publicznej nie dbało się zanadto.

Są pamiątką po okresie,  gdy Warszawa chciała dorównać wyglądem zachodnim stolicom. Zaangażowała wtedy do współpracy znanych plastyków, grafików i architektów, którzy wspólnymi siłami tworzyli niesamowite ilości niezwykłych neonów. Ulice w Śródmieściu rozbłysły kolorami, a kolejni artyści prześcigali się w pomysłach na niestandardowe szyldy świetlne. Powstały wtedy takie neony jak Jubiler na ulicy Kruczej (który swego czasu składał się nie tylko z napisu, ale i neonowego “łańcuszka” ciągnącego się przez cały budynek) czy niezwykły Globus Orbisu na Alejach Jerozolimskich. Kolejne neony pojawiały na dworcach, sklepach, restauracjach i kawiarniach.

Lata mijały, neony świeciły a historia biegła swoim torem. Okazało się wkrótce, że oszczędności są ważniejsze niż ładne ulice i neony zaczęto gasić. A potem dorobiliśmy się nowej, demokratycznej Polski i odkreśliliśmy przeszłość grubą kreską. Wszystko co zostało po drugiej stronie, zostało uznane za relikt PRL-u. Neonów zaczęto więc się pozbywać. Niejeden z nich trafił na wysypisko śmieci.

W 2005 roku Ilona Karwińska, artystka i fotografka, zaczęła jednak neony dokumentować. Z artystycznego projektu Polski Neon zrodziła się publikacja i wystawa, która została pokazana w Londynie, Luksemburgu, Amsterdamie i Warszawie. Neony wróciły dzięki temu do łask i na stałe zamieszkały w artystycznym centrum Pragi Południe – w Soho Factory.

 

img_20161211_155316

Magiczne Muzeum Neonów

Muzeum Neonów jest naprawdę magiczne. Pomijając historię i czytanie o poszczególnych neonach. Wyobraźcie sobie, że na godzinę przenosicie się do sali wypełnionej kilkudziesięcioma kolorami, które sobie cichutko  rzężą i przyciągają oczy z drugiego końca sali. Nie ma drogi zwiedzania ani właściwego sposobu ich oglądania. Jesteś tylko Ty i kilkadziesiąt neonów uratowanych od zapomnienia. Stare szyldy kinowe, kawiarniane neony i reklamy sklepu z butami. Neonowe Oko Saurona, Kot w butach, Warszawska Syrenka i zieloniutki neon kawiarni Jaś i Małgosia. Nic dziwnego, że tyle tu obcokrajowców i fotografów. Miejsce ma klimat, który aż się prosi o wpisanie do alternatywnego przewodnika po Warszawie! Jest też świetną opcją na randkę. Niezobowiązująco, a w razie czego klimat do całowania jak najbardziej jest!

img_20161211_155744

Jeśli chodzi o koszt, to nie mogę teraz odgrzebać ani biletu, ani cennika na stronie. Ale z tego co pamiętam, to jako studenci płaciliśmy 8 złotych. Także absolutnie warto. Tym bardziej, że muzeum jest prywatne i Wasze złociszki przyczynią się do ratowania neonów, które w przestrzeni miejskiej jeszcze wiszą.

Przytulam mocno i zachęcam do ruszenia tyłeczków na Pragę!

No chodź, będzie fajnie!

Spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z pomysłami na ciekawe spędzanie czasu w Warszawie?

Polub No chodź, będzie fajnie na Facebooku!